Opowieść o Potockich

Potoccy herbu Pilawa to jeden z najmożniejszych i najpotężniejszych rodów magnackich w historii Polski. W źródłach pojawia śle w końcu XIV. w. Ród ten dał Rzeczypospolitej szereg wybitnych wodzów, duchownych l pisarzy. W XVII w, Potoccy dostąpili najwyższych stanowisk politycznych l wojskowych w Rzeczypospolitej i zrównali się stanem posiadania z In-nymi rodami arystokratycznymi.

W XVIII w. członkowie rodu stali na czele obozu antyrosyjskiego, a w osobach najwybitniejszych swych przedstawicieli, Ignacego i Stanisława Kostki Po-tockich, zaznaczył się mocno w wielkim dziele odrodzenia narodu w dobie stanisławowskiej i organi-zacji oświaty w Księstwie War-szawskim i Królestwie Kongreso-wym. Po rozbiorach członkowie rodziny zajmowali wybitne stano-wiska w życiu politycznym Galicji. W XIX w. natomiast weszli w koli-gacje rodzinne z samymi Habsbur-gami. Protoplastą rodu był Jakub Potocki żyjący w latach 1481-1551. Z czasem rodzina podzieliła się na trzy gałęzie: hetmańską (Srebrna Pilawa), prymasowską (Złota Pila-wa) i tzw. Żelazną Pilawę (uważaną za najstarszą). Prócz tego wydzieliły się także gałęzie: łańcucka, krze-szowicka, tulczyńska i wilanowska. I to właśnie gałęzi krzeszowickiej poświęcona jest niedawno wydana książka Andrzeja Władysława Ko-rusiewicza pt. „Panowie na Krze-szowicach”. Autor, krakowianin, historyk-amator, podjął trud opisa-nia dziejów Potockich z Krzeszowic, z którymi łączyły go pewne więzy rodzinne. Nim zasiadł do pi-sania, spędził całe godziny w kra-kowskich archiwach, w tym oddzia-le Archiwum Państwowego na Wawelu, gdzie przechowywane są rodowe dokumenty Potockich. Badał też dokumenty będące w prywat-nym posiadaniu członków rodziny, przeprowadzał z nimi rozmowy, korespondował. Powstała w ten sposób książka będąca opowieścią o dziejach krzeszowickiej linii Po-tockich od samego jej początku praktycznie aż do dnia dzisiejszego. Nie bez kozery używam tutaj słowa opowieść, bowiem taki właśnie styl wybrał Korusiewicz dla swojej książki. Dzieje krzeszowickich Po-tockich przybliża nam, snując interesującą gawędę i nie ogranicza-jąc się wyłącznie do głównego tematu. Historię panów na Krzeszowicach przeplata bowiem wtrętami ukazującymi szersze tło dziejowe, posiłkuje się odwołaniami do literatury pięknej, przywołuje wreszcie wspomniane już związki swojej ro-dziny z Potockimi, a także własne przeżycia z dzieciństwa, które upłynęło wszak w Krzeszowicach.

Jako że ród Potockich zawsze stał indywidualnościami, opisując jego dzieje Korusie-wicz siłą rzeczy poświęca nieco więcej miejsca wyróżniającym się postaciom. Taką był niewątpliwie Jan Nepomucen Potocki, urodzony na Podolu w 1761 r. Już w wieku 19 lat rozpoczął podróże po świecie. Studiował w Szwajcarii, służył w armii cesarskiej w Austrii, odwiedził Turcję i Egipt, gdzie u wejścia do Wielkiej Piramidy pozostawił własnoręcznie sporządzony napis. Później bywał w Holandii, Hiszpanii, Maroku. Na Kaukazie poznawał obyczaje tamtejszych ludów. W latach 1805-06 towarzyszył rosyjskiej misji dyplomatycznej do Chin jako kierownik grupy uczonych. Wcześniej, bo w 1790 r., jako pierwszy Polak, wraz ze swym tureckim służącym Abrahimem i białym psem pudlem, odbył nad Warszawą prawie godzinny lot balonem, którego właścicielem był francuski aeronauta Jean Pauł Blanchard. Najbardziej znany jest jednak Jan Nepomucen ze swego życiowego dzieła: „Pamiętnika znalezionego w Saragossie", do dziś uważanego za jedno z najciekawszych osiągnięć literatury polskiej.

Jego synem był Artur Stanisław Potocki – praojciec panów na Krzeszowicach. Mając 18 lat, wstąpił do 2. pułku ułanów austriackich, gdy jednak w 1806 r. Napoleon zajął Wiedeń, młody Potocki zaciągnął się do armii francuskiej. Stamtąd trafił do wojska Księstwa Warszawskiego, a ks. Józef Poniatowski mianował go swoim adiutantem. Artur odbył kampanię rosyjską, a po szczę-śliwym powrocie spod Moskwy w 1813 r. w krzeszowickim domu zdrojowym Vauxhall gościł księcia Poniatowskiego, któremu wyprawił huczne imieniny. Swemu dowódcy oddał tego roku jeszcze jedną, ostatnią przysługę - na prośbę siostry księcia poświadczył oficjalnie jego zgon w bitwie pod Lipskiem. Po wojnie zajął się działalnością społeczną, administrowaniem majątkami i pisarstwem. W Krzeszowicach ufundował - stojący tam do dziś kościół. Jego synem był Adam Józef Potocki, działacz polityczny i społeczny. W 1848 r. wraz z Lu-dwikiem Siemieńskim, Leonem Rzewuskim i Stanisławem Tarnowskim założył pismo „Czas” - organ myśli ugodowo-konserwatywnej. Za swoją działalność polityczną został w 1851 r. aresztowany przez władze austriackie. Na wolność - po 25 miesiącach więzienia w Krakowie, Wiedniu i Trieście - wyszedł dopiero za wstawiennictwem cara Mikołaja I. W ramach dziękczynie-nia udał się z całą rodziną z pielgrzymką do grobu Chrystusa w Jerozolimie. Po powrocie stał się aktywnym konserwatystą, obok Tarnowskiego i Szujskiego został jednym z przywódców Stańczyków - ugrupowania propagującego lojalność wobec Austrii. To właśnie on był autorem słynnych słów z adresu do cesarza: „Przy Tobie Najjaśniejszy Panie stoimy i stać chcemy”.

Realizatorem politycznego przesłania Adama Józefa był Andrzej Potocki. Czynnie zaangażowany w życie polityczne Galicji w 1901 r. został mianowany na stanowisko Marszałka Krajowego. Trzy lata później cesarz uczynił go namiestnikiem Galicji. W 1908 r. Potocki podjął rokowania z ukraińskimi narodowymi demokratami, zo-bowiązując się do ustępstw wobec nich przy podziale mandatów. Rokowania nie spodobały się jednak jego macierzystemu stronnictwu i namiestnik pod naciskiem współpracowników wycofał się z rozmów. To z kolei uraziło Ukra-ińców. Jeden z nich, 21-letni Mirosław Siczyński, student Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, 12 kwietnia 1908 r. dokonał zamachu na namiestnika, raniąc go śmiertelnie z rewolweru. Zabójstwo odbiło się szerokim echem w całej Europie.

To tylko niektóre z postaci opisywanych w książce Korusiewicza. Autor nie pomija w niej także pań Potockich, oddających się aktywnie pracy społecznej i charytatywnej, dbających o rodowe majątki i patriotyczne wychowanie dzieci. Pisze też o rozwoju Krzeszowic, jaki następował w tej miejscowości pod władaniem Pilawitów. Przytacza ciekawostki odnalezione w archiwalnych dokumentach, ukazujące dzień powszedni i powszednie troski człon-ków hrabiowskiego rodu, a i zwykłych mieszkańców Krze-szowic. Krótko mówiąc, monografia Korusiewicza jest ciekawą pozycją przybliżającą dzieje znanego polskiego rodu- w jego lokalnej perspektywie. Autorowi należy się uznanie, że podjął trud zbadania tematu. (PS)

Dziennik Polski, 25.11.2006 r.