O czas na bezczelny upadek ołówka - Gosha
Nazywam się Małgorzata Lebda, rocznik '85. Urodziłam się w Nowym Sączu, a przyszło misie wychowywać w malowniczych pejzażach Zeleźnikowej Wielkiej, jednego z wielu azylowych miejsc na Sądecczyźnie. Obecnie studiuję w Krakowie na Uroku informacji naukowej i bibliotekoznawstwa..Poezja, literatura... to tak istotny element mojego życia jak góry, jeziora, podróże, kawa... Wiersze piszę od 6 lat (...) nagradzano moje wiersze w wielu konkursach jak np.: podczas XII edycji konkursu Prozy i Poezji „ O Złoty Kałamarz i Złamane Pióro ", czy ostatnio - w czasie VII edycji Międzynarodowego konkursu Literackiego „ Miłość niejedno ma imię "(...) W swojej pasji kieruję się zasadą Józefa Sterna „ wszyscy jesteśmy myślami Boga, wyrażajmy je ". Poezja jest odskocznią, różowymi okularami, które można założyć patrząc na świat w ciężarnych chwilach.
Jak wieść gminno-grodzka niesie, Małgorzata Lebda będzie kandydatem Związku Literatów Polskich do młodzieżowego stypendium twórczego miasta Krakowa. Znajduje się pod czułą, autentyczną opieką Szczęsnego Wrońskiego, który tak jak kiedyś Konrad Strzelewicz, roztacza instytucjonalny parasol i, zarówno poprzez działalność Teatru Promocji Poezji, jak i tą w ZLP, dba o to, by „młode diamenty błyszczały coraz bardziej". Tomik, dosłownie, i skutecznie broni Postscriptum red. Anny Kajtochowej.
Bo tomik Goshyjest poprawny, zawiera wiele powtórzeń, wokół których koncetrowaty się zabiegi roczników siedemdziesiątych a obecnie osiemdziesiątych: zawieranie numeru telefonu w utworze, wszystkie „te" intemetowo-medialne wstawki. Nawet jeśli coś jest paradoksem, nie zawsze zasługuje na utrwalenie i wydrukowanie. Jednak można tę książkę potraktować jako pamiętnik, „próbę głosu" (nawiązując do tytułu pierwszego tomiku Mateusza Wabika wydanego w latach 90tych nakładem ZLP, zawierającego m.in. głośny, „skandalizujący" wiersz „idę siku"), rozpoznanie przestrzeni - głównie językowych możliwości, wywiad środowiskowy. To, co zobaczyła w nim Redaktorka Tomu zaskakuje, ale nie można odmówić jej słuszności. Nazywa tomik „inspiracyjnym". Przytacza niewątpliwie dobry „erotyk": jej nagie uda/w jego zaciśniętej pościeli//jego zaciśnięta myśl/w jej gołej wyobraźni. I choć nie sposób zgodzić się ze sformułowaniem „po bruLionowcach, dziśmż odległych klasykach, wchodzi do literatury nowa odmienna generacja komputerowej klawiatury, myszki i ekranu. Ściągająca w intemecie impulsy świata, odpowiadająca na nie natychmiast, skrótowo i dobitnie". Nie sposób, gdyż wejście to miało miejsce co najmniej 5 lat temu, i tomik ten jest świadectwem tej nieświadomości, braku uczestnictwa w literackim obiegu, i podaje jako smaczki elementy które jeśli nie są „zbędnikami", to z całą pewnością weszły do obiegu i są przyzwoitymi „wypełniaczami" dla prawdziwie ważnych treści które dopiero trzeba, wypada odkryć i dać innym do poznania.
Miarą dotychczasowych i przyszłych dokonań autorki będzie związanie jak największej liczby słów w intuicjo-nalną całość. Nadanie im statusu kompozycji. Przyznam, że trudno ustosunkować mi się do wypowiedzi „haikujących", nie dlatego żebym musiał, czy chciał koniecznie coś o nich powiedzieć, ale nie czuję w tej sferze specjalnej swojej kompetencji. Natomiast z całą pewnością pozytywnymi efektami poczynań w obszarze poezji są utwory gosha i razowy glos. Tom nie zawiera nic rażącego, co nie jest regułąw przypadku debiutów, i w zestawieniu z wieloma fragmentami świadczącymi o predyspozycjach wyrażenia swojej indywidualności, jest zasygnalizowaniem pojawienia się ciekawej osobowości na naszym literackim, nie tak wielkim w końcu, padole. (ŁM)
Lamelli, kwiecień 2006