KAŻDY CHCE MIEĆ DOM
Rozmowa z Katarzyna Ryrych, autorką książki Pamiętnik Babuni.
Magdalena Mrozowska: Napisałaś mądrą i piękną książkę. Bohaterką uczyniłaś kotkę ze schroniska, która opowiada o życiu bezdomnych zwierząt. Jak zrodził się pomysł Pamiętnika?
Katarzyna Ryrych: Wędrując po Forum Miau, natrafiłam na wątek kotki Babuni. Zdjęcie, wzruszający tekst. Prawie ludzkie spojrzenie. I pomyślałam sobie - o czym opowiedziałaby, gdyby umiała mówić? Bo to, że czuje, kocha, tęskni - to przecież oczywiste. Tylko niektórym ludziom wydaje się, że mają jako gatunek, monopol na odczuwanie miłości i jej braku, cierpienia i szczęścia, I tak Babula zamieszkała w mojej głowie. Na początku miała to być opowieść dla dzieci, ale już po pierwszym rozdziale zaczęła żyć własnym życiem... a potem wszystko ustawiło się w kolejce - miłość, śmierć, lojalność... to wszystko, o czym chciałam pisać. Inspirowali mnie czytelnicy z Forum. Zachęcali, nadsyłali wątli, propozycje, wzruszali się. Na okładce, z tyłu są zdjęcia - to realni bohaterowie. Ot, choćby Tarnobrzeska, która miała zamieszkać w pobliżu mnie, nie zdążyła, ale żyje na kartkach opowieści. Każdy zainteresowany pozna swojego kota na zdjęciu - Mruczka, Fileta. Bratka...
Akcja toczy się w małym schronisku, biednym, ale przyjaznym zwierzętom. Jego mieszkańcy są bezpieczni i syci, a jednak tęsknią za prawdziwym domem. Piszesz tak sugestywnie, jakbyś tam była.
Znam rzeczywistość schroniskową, choć nie jestem wolontariuszem i od niedawna goszczę na Forum. Schroniska, gdzie zwierzętom dzieje się źle, to patologia, z reguły ludzie zajmujący się swymi pensjonariuszami robią wszystko, co tylko mogą, żeby zaspokoić ich potrzeby. Ale - co już wiele osób podkreślało - schronisko, nawet najlepsze, nawet najbardziej przyjazne, to ciągle bidul, ciągle przystanek na trasie niełatwego życia. To takie proste - każdy chce mieć dom. Swoją część miłości, coś, co jest tylko dla niego.
Jeden z Twoich kotów przyjechał z przytuliska. Czy jego historia także znalazła się w książce?
Mój kot, Bąbel przyjechał z Kociej Doliny, z Torunia. Ale przyjechał wtedy, gdy książka miała już określony kształt, więc nie ma w niej jego historii. Jego historia pisze się dzień po dniu, obok nas. Może to i lepiej?
Masz jeszcze psy i inne koty. Myślisz o powiększeniu domowego stadka czy na razie skupisz się na pomaganiu zwierzętom bezdomnym? Dochód ze sprzedaży książki postanowiłaś przeznaczyć „na koty”.
Oprócz Bąbla mieszkają z nami jeszcze dwa koty - Cacek i Triss Merigold oraz dwa psy, oba przygarnięte - Roki i Oskar. Najchętniej przytuliłabym do serca te wszystkie kocie bidy, ale w pewnym momencie trzeba myśleć racjonalnie, odsunąć na bok emocje, żeby nie skrzywdzić, nie zrobić niczego złego. Myślę, że pisząc, równie dobrze mogę pomóc. Dochód ze sprzedaży książki, rzecz jasna, pójdzie na koty. Dokładnie już obmyśliłam, co i jak. Pieniądze na wydanie książki zostały mi ofiarowane, z serca, z ogromnym zaufaniem, tak rzadkim w dzisiejszych czasach. Na pewno trafią tam, gdzie są najbardziej potrzebne.
Rozmawiała Magdalena Mrozowska
Opowiadanie stanowi fragment książki Pamiętnik Babuni, wydanej nakładem Wydawnictwa Towarzystwa Słowaków w Polsce. Narratorką jest niezwykła kotka, która większą część swojego długiego życia spędziła w przytulisku. Jej największym pragnieniem był zawsze prawdziwy dom, wymarzony, wytęskniony, z kochającym człowiekiem. Zanim jednak to marzenie się spełni, Babunia opowiada o swoim schronisku, zwanym „Świetlicą” i jego mieszkańcach, o kotach, którym się udało, i tych, które nie doczekały. Wszystkie postaci są autentyczne, a opowiadane historie wydarzyły się naprawdę. Piękna i bardzo mądra książka, wzruszająca i napisana z dużym talentem. Obowiązkowa lektura dla wszystkich, którym los kotów nie jest obojętny. Szkoda, że nie sięgną po nią ci, którzy z powodu bezmyślności i braku wyobraźni wyrządzają krzywdę własnym zwierzętom.
Książkę można zamówić u autorki, e-mail kat155@poczta.onet.pl lub za pośrednictwem Forum Miau. Całkowity dochód ze sprzedaży Pamiętnika zostanie przeznaczony na pomoc kotom.
Z pamiętnika kotki
Piszą o niej „książka niezwykła” - bo opisuje schronisko widziane oczami kota. Jej autorką nie jest jednak specjalistką od zachowań zwierząt, tylko właścicielka starej kotki przygarniętej ze schroniska. I choć zazwyczaj nie pochwalamy uczłowieczania zwierząt i pozwalania im na przemawianie ludzkim głosem, tu robimy wyjątek – gdyż cel jest szlachetny. Dochód z książki zostanie bowiem przeznaczony na pomoc potrzebującym czworonogom.
W opowieści kotki o losach jej towarzyszy schroniskowej niedoli znajdziemy dużo gorzkiej prawdy o nas – bo wciąż dla wielu każdy powód jest dobry, by oddać zwierzę. A ono cierpi bardziej, niż opisuje ta książka – bo nie ma zdolności rozumienia, w którą autorka wyposażyła swoich bohaterów.
Katarzyna „Caty” Ryrych „Pamiętnik Babuni”
Towarzystwo Słowaków w Polsce, Kraków 2006
Pamiętnik Babuni. Katarzyna Ryrych
Opowieść o Babuni i jej przyjaciołach ze schroniska w Mielcu to autentyczna historia kilku kotów adoptowanych przez osoby z forum internetowego Miau. Świat widziany oczami starej kotki, która czeka na dom, choć naszkicowany kilkoma zaledwie kreskami, przemawia do wyobraźni. Jest bardzo ciepły - ale nie czułostkowy. Autorka opisuje rzeczywistość, w której na wszystko jest miejsce i czas. l choć nie każdy kot trafi na swojego człowieka, trzeba zrobić wszystko, absolutnie wszystko, aby tych dwoje mogło się spotkać. A w tym szczęśliwym spotkaniu pomoże właśnie kupienie książeczki Katarzyny Ryrych, ponieważ duża część dochodu ze sprzedaży jest przeznaczona na pomoc zwierzętom. Warto przeczytać tę opowieść kończącą się stówami: „Jeśli ktoś płakał – niech się nie wstydzi swoich łez. Bo co warta byłaby radość, gdyby nie uwalniała nas od smutku?”.
„Pamiętnik Babuni” można zamówić, kontaktując się z autorką:
kat155@poczta.onet.pl (20 zł + koszty przesyłki)
Teksty: Joanna Wajs, Adam Pluszka